Zbiory reportaży Justyny Kopińskiej – “Z nienawiści do kobiet”.

Zachęcona dobrym reportażem, a zarazem dość ciężką lekturą książki: „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?” sięgnęłam po kolejną pozycję naszej poczytnej dziennikarki – Justyny Kopińskiej. Tym razem padło na: „Z nienawiści do kobiet”.

Jest to zbiór reportaży opisujących najważniejsze sprawy, którymi żyła cała Polska i było o nich swego czasu głośno w różnych mediach. Mamy tutaj spory tematycznie przekrój. Zacznijmy od skostniałości struktur wojskowych, w których nadal dochodzi do molestowania seksualnego kobiet, i niestety nadal sprawy te są traktowane „po macoszemu”. Najważniejsi ludzie – generałowie, przełożeni – po prostu go nie dostrzegają, albo bagatelizują jako nieistotny, mimo coraz większej liczby kobiet w wojsku. Kolejno, wraz z autorką poznajemy opowieść o życiu ostatniego klezmera, którego można było spotkać na Krakowskim Kazimierzu. Leopold Kozłowski zawsze powtarzał, że: „Świat zniknie na naszych oczach, jeśli nie będziemy pilnować słów i muzyki”. Następnie, przechodzimy do tematu księdza pedofila, który mimo oficjalnie postawionych zarzutów nadal funkcjonuje w hierarchii kościelnej, a jednocześnie pełni posługę odprawiając msze, czy prowadząc rekolekcje. Jest to sprawa trzynastoletniej dziewczynki, która była gwałcona przez księdza, po podstępnym wywiezieniu jej od rodziców. Autorka ponownie zmienia tematykę, przechodząc do opowieści syna o Violetcie Villas. Artystce, piosenkarce, swobodnym duchu, która zdobyła uznanie poza granicami kraju i była podziwiana przez miliony, ale niestety zmarła w samotności i praktycznie zapomnieniu.

Po lekturze tej książki jedno jest pewne – wymiar sprawiedliwości to niewydolny i skostniały mechanizm, który zamiast wspierać poszkodowanych, pozostawia ich w jeszcze większym poczuciu krzywdy. Uważam, że tego rodzaju reportaże powinny przyczyniać się do wzrostu świadomości społecznej w wielu tematach, a jednocześnie powinny być na tyle rzetelne i poparte dowodami, aby w sposób realny wpływały na zmiany w opisywanych branżach, bądź ogólnie w przepisach prawnych.

Jednakże, jest druga strona medalu tej książki. Przede wszystkim, tytuł książki w żaden sposób nie nawiązuje do artykułów w niej umieszczonych. Być może znajdziemy odniesienia traktujące o niesprawiedliwej i nierównej sytuacji wobec kobiet, jednak całość nie wyjaśnia wyboru takiej nazwy. Ponadto, pomimo niezwykle interesujących spraw, które były poruszane, zabrakło mi pogłębienia tematu oraz pewnej kompletności. Według mnie, autorka zbyt szybko przechodziła od tematu do tematu nie skupiając się dostatecznie na określonej historii. Muszę przyznać, że przeszkadzało mi takie pobieżne traktowanie i wyjątkowo nie pasowało do stylu dziennikarki. Justyna Kopińska potrafi pisać wciągające reportaże, dlatego mimo tego niefortunnie zredagowanego dzieła, nie zniechęcam się, tylko sięgam po kolejną jej pracę.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment