Z wizytą w “Papierowych miastach” J. Green’a

„Papierowe miasta” to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. John Green to amerykański twórca książek z gatunku literatury młodzieżowej, tak zwanej young adult fiction. Problematyka tego rodzaju literatury traktuje o przyjaźni, pierwszej miłości i tworzeniu związków oraz poszukiwaniu własnej tożsamości. Choć są to dzieła kierowane do młodego czytelnika, a historie kręcą się wokół młodych/nastoletnich bohaterów, wśród odbiorców znajdziemy wielu dorosłych. Sama jestem jednym z nich, choć nie wiem czy akurat ta pozycja jest odpowiednią do rozpoczęcia przygody z tym autorem. Wróćmy jednak do rozważań o książce.

W „Papierowych miastach” poznajemy Quentina Jacobsena, zwanego przez przyjaciół Q oraz Margo Roth Spiegelman – sąsiadkę Q, a jednocześnie dziewczynę, w której od zawsze jest zakochany. W dzieciństwie wiele czasu spędzali razem. Jednak potem ich drogi znów się skrzyżowały dopiero w liceum. Pewnego wieczoru, spokojne, poukładane i przewidywalne życie chłopaka zostaje zaburzone przez Margo, która wciąga go w niezłą intrygę. Po całonocnej eskapadzie, dziewczyna znika. Quentin będąc pod wpływem olbrzymiej fascynacji swoją sąsiadką, wyrusza na jej poszukiwania. Podążając tropem zawiłych i niełatwych wskazówek przemierza setki kilometrów, by ją odnaleźć. Po drodze przekonuje się, że: „Świat pęka w szwach od ludzi, a każdego z nich możemy sobie wyobrazić, tylko że nieodmiennie tworzymy sobie o nich niewłaściwe wyobrażenia”. Czy odbyta podróż pozwoli mu lepiej poznać Margo? Czy to czego doświadczy wpłynie na jego postrzeganie dziewczyny? Czego dowie się o sobie samym? Według mnie cytat, który wyrwałam z książki – powyżej przytoczony – dobrze oddaje współczesne relacje międzyludzkie. Mamy olbrzymią skłonność do tworzenia wyobrażeń o innych ludziach, jednak często nie potrafimy bądź nie chcemy ich zweryfikować z rzeczywistością, dlatego często pozostajemy w sferze nieadekwatnych przekonań.

Wracając jednak do “Papierowych miast” – historia głównych bohaterów koncentruje się na wyzwaniach związanych z dorastaniem, pierwszymi ważnymi decyzjami, zasadniczo wpływającymi na ich przyszłość. Autor tworzy fabułę i bohaterów nie jako odzwierciedlenie rzeczywistości, a jedynie jako tło do pokazania konkretnego, zasadniczego morału. Poprzez historię Quentina i Margo, John Green próbuje przekazać młodym czytelnikom określone wartości, objaśniać i zdefiniować świat, w którym przyszło im funkcjonować. Przede wszystkim zaś, próbuje pomóc im oswoić własne uczucia oraz kłębiące się w nich emocje. To nie jest książka, którą czyta się szybko i bez zastanowienia. Ujęte w niej, często bardzo filozoficzne rozważania skłaniają do głębszej refleksji. Ważnym czynnikiem wpływającym na postrzeganie problemów bohaterów jest osoba narratora, którym jest Q. To dzięki jego nietuzinkowemu, jak na nastolatka, systemowi wartości oraz prezentowanemu dystansowi do siebie, głębiej wnikamy w tematykę książki.

„Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. […] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza.” W związku z tym, tak ważne są wyobraźnia, a nawet planowanie. Mimo, iż nie zawsze idzie coś po naszej myśli i zmusza nas to do zmiany podejścia, realizacji wyobrażeń w inny sposób, warto ją ćwiczyć. Mimo czasem niezbyt wiarygodnych przeżyć opisanych w książce, warto po nią sięgnąć i pochylić się nad uniwersalnymi prawdami, ukrytymi w otoczce powieści o dorastaniu.

slademksiazek

5 komentarzy

    • Z ciekawości, które to były powieści? Bo mam na liście jeszcze “Gwiazd naszych wina” w najbliższym czasie do przeczytania 🙂

    • Ja zdecydowanie zaczytuję się w fantastyce i kryminałach, ale staram się być otwarta na inne gatunki. Nic na siłę 🙂

Pozostaw odpowiedź slademksiazek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment