Z nadzieją, z miłością….. i o życiu, w książce Katarzyny Grocholi “Zielone drzwi”.

O twórczości pani Grocholi słyszałam nie jeden raz, ale po jej książkę sięgnęłam akurat teraz. Padło na „Zielone drzwi”, gdyż właśnie tą pozycję posiadam w swej domowej biblioteczce. Wybrałam ją kiedyś podczas akcji „drugie życie książki” – przyciągnęła mnie chyba ta zielona okładka kojarząca się z nadzieją i optymizmem.

Katarzyna Grochola, a tak naprawdę Anna Katarzyna Grochola jest popularną polską pisarką oraz dziennikarką. Jej dorobek tworzy kilkanaście powieści, wywiady rzeki oraz zbiory opowiadań. W trakcie swojego życia, zanim została pisarką na pełen etat, imała się różnych zajęć – pracowała w cukierni, w szpitalu jako salowa, za granicą jako sekretarka i maszynistka. Współpracowała z czasopismami „Jestem”, czy „Poradnikiem domowym” (ten drugi, kupowany przez mamę pamiętam jeszcze z dzieciństwa). „Zielone drzwi” są powieścią autobiograficzną autorki, która krok po kroku przedstawia nam koleje swego życia.

Razem z autorką wyruszamy w podróż przez jej życie. Książkę rozpoczynamy od początku, czyli od narodzin autorki, jej rodziny oraz najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa. Całkiem przebojowa i dość zdecydowana osóbka wyłania nam się z tego opisu. Po tym dość długim opisie przechodzimy do lat szkolnych, wspominanych z wielkim sentymentem, a zarazem nieodłączną czułością. Szczególne miejsce poświęca latom spędzonym w Liceum imienia Juliusza Słowackiego, w którym miała szczęście poznać wiele jedynych w swoim rodzaju osobowości (z wieloma z nich utrzymuje znajomość do dziś).
Z niejakim rozrzewnieniem opisuje pomysły realizowane przez siebie i kolegów w duchu młodzieńczej radości. Następnie wspomina podejmowane przez siebie kolejne zatrudnienia. Na dłużej zatrzymujemy się z nią w pracy salowej i przechodzimy przez trudy zatrudnienia wśród ciężko chorych, a przede wszystkim umierających osób. Wybieramy się w podróż do Libii ze świeżo poślubionym małżonkiem, towarzyszymy przy narodzinach córki, rozpadzie małżeństwa, zmaganiach z chorobą nowotworową. Budujemy z autorką jej pierwszy dom jak również zaglądamy za kurtynę literackiej przygody trwającej do dnia dzisiejszego.

Autorka w pełen wdzięku oraz poczucia humoru sposób uchyla przed nami tytułowe „Zielone drzwi” prowadzące do jej życia. Spotkanie z Panią Grocholą w jej autobiografii uważam za całkiem przyjemy, a jednocześnie dość refleksyjnie spędzony czas. Trochę dłużyły mi się czasy dzieciństwa autorki, ale dobrze jest wiedzieć, że są również inni, którzy tak jak ja pochłaniali książkę za książką. Momentami miałam nieodparte wrażenie, że autorka przemilcza, bądź bardzo pobieżnie opisuje sytuacje, które wydarzyły się w jej życiu. Mimo, że bardzo chciałabym poznać bliżej niektóre szczegóły, sądzę iż miała prawo napisać swoją biografię w sposób, który wydawał się jej właściwy.

Nie da się tak szybko zapomnieć lektury tej książki, opartej na faktach i przedstawionej z pierwszej ręki. Jednym z fragmentów, które na dłużej zapadną w mej pamięci są słowa dotyczące czasu i człowieka – taka życiowa prawda. Pozwólcie, że ją przywołam: „Mądrzy ludzie mówią, że przeszłością nie można się zajmować, bo jej już nie ma, przyszłością nie warto, bo jej jeszcze nie ma. Ważna jest tylko teraźniejszość. Tego próbuję się trzymać. Dopóki żyjemy, na nic nie jest za późno. Nie jest za późno na radość, nadzieję, miłość, bez względu na to, ile się ma lat, i bez względu na to co się zdarzyło niegdyś.” Zapamiętajcie nigdy nie jest za późno, aby podjąć działanie.

slademksiazek

1 Response

  1. I think this is among the most vital information for me.
    And i am glad reading your article. But should remark on some general things, The site style is ideal, the articles is really great : D.
    Good job, cheers

    Here is my web-site :: Buy CBD

Pozostaw odpowiedź Buy CBD Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment