Wyruszamy w niezwykłą przygodę poprzez „Opowieści z Narnii”.

Któż z nas nie chciałby odkryć nieznanych, całkiem nowych i niezwykle fascynujących rzeczywistości, w których mógłby spędzać czas. Ja z pewnością chętnie pozwiedzałabym te nowe światy. Jedną z takich dróg jest czytanie książek. Jednak pewien autor wykreował w swoich książkach możliwość podróżowania do innego świata. Któż to taki? 

C. S. Lewis, a dokładnie Clive Staples Lewis brytyjski pisarz, filozof i filolog, który tworzył dzieła krytycznoliterackie, opracowania literatury średniowiecznej oraz zajmował się apolegetyką chrześcijańską (czyli obroną wiary przed zarzutami przeciwników i uzasadnianiem podstawowych jej prawd). Jednak jego najbardziej chyba znanymi utworami są książki tworzące cykl Opowieści z Narni. W sumie nic dziwnego, iż autor poszedł w fantastykę, skoro jego najbliższym przyjacielem był nie kto inny tylko – J. R. R. Tolkien. Warto jeszcze wspomnieć, iż obaj panowie wykładali na Uniwersytecie Oksfordzkim na wydziale literatury angielskiej. Ponadto, panowie Lewis i Tolkien wraz z kilkoma innymi przyjaciółmi z kręgu akademickiego, utworzyli nieformalną grupę literacką, zwaną Inklingowie, która w latach 30 i 40 XX w. spotykała się w pubach celem odczytywania wychodzących spod ich pióra książek. To właśnie podczas jednego z takich spotkań słuchacze mieli możliwość poznać bohaterów z tworzącego się świata Narni.  

Muszę przyznać, że jakoś nie pamiętam z dzieciństwa, abym miała przyjemność sięgnąć po ten zbiór. W związku z tym, z dużą przyjemnością postanowiłam nadrobić tę niedogodność. Przede wszystkim, chciałam uzupełnić wiedzę na temat samej serii oraz kolejności czytania. Okazało się bowiem, iż kolejność pisania oraz wydawania poszczególnych części odbiega od chronologii opisywanych wydarzeń (dla mnie osobiście czytanie we właściwej kolejności ma duże znaczenie). W dużym skrócie: Opowieści z Narni to zebrane w całość historie o przygodach dzieci oraz zwierząt, gdzie magia jest powszechna, zaś dobro nieodmiennie walczy ze złem. W większości książek (poza częścią: “Koń i jego chłopiec”) głównymi bohaterami są postaci przenoszone z naszej rzeczywistości wprost do Narni, gdzie muszą, przy wsparciu Lwa Aslana, zażegnać trwający tam kryzys. Do wykreowania tego magicznego świata autor wykorzystał sporą liczbę motywów chrześcijańskich oraz idei z mitologii greckiej czy rzymskiej, jak również z tradycyjnych baśni brytyjskich i irlandzkich. Przejdźmy zatem do książek tworzących tę serię. 

Wprowadzeniem do cyklu jest “Siostrzeniec czarodzieja”, w którym dotarcie do głównych, a zarazem najciekawszych treści zabiera autorowi trochę czasu. Akcja rozwija się powoli, ale sukcesywnie, zaś głównymi bohaterami są Digory Kirke i Pola Plummer, którzy za sprawą dziwnych zainteresowań wuja chłopca przenoszą się do “lasu między światami”. Od tego magicznego miejsca zaczyna się ich niesamowita, niecodzienna przygoda, podczas której poznają magiczne światy oraz nietypowych bohaterów. To właśnie ta dwójka dzieciaków jest świadkami wyłaniania się z mroków Narnii (której opis łudząco przypomina tworzenie boskiego świata). Początek delikatnie monotonny i nudnawy, jednak końcówka rekompensuje wcześniejsze rozczarowanie.  

Kontynuację cyklu stanowi “Lew, czarownica i stara szafa”, czyli najbardziej znana oraz lubiana część. To właśnie tutaj poznajemy rodzeństwo Pevensie, które w związku z bombardowaniami Londynu podczas II wojny światowej zostaje ewakuowanych do wiejskiego domu profesora Digory’ego Kirke (tego bohatera mogliście już poznać w trochę młodszym wydaniu). Po raz kolejny mamy możliwość trafić do Narnii, tym razem dzięki nietypowej, starej szafie. Łucja, Edmund, Zuzanna oraz Piotr wplątują się w konflikt pomiędzy mieszkańcami Narnii a Białą Czarownicą. Ich przygody są niebezpieczne, ale niezwykle wciągające. Niezwykle przyjemnie czytało się o ich perypetiach, aż samemu chętnie by się w nie włączyło.  

Kolejnym tomem jest “Koń i jego chłopiec” – interesująca, choć nie tak wciągająca lektura jak te części z rodzeństwem Pevensie. Opowieść o Szaście, księżniczce Arawis oraz dwóch mówiących koniach stanowi osobną historię, niepowiązaną ściśle z innymi wątkami, jednak jest związana z krainą Narnii. Jej nieprzeczytanie nie grozi pogubieniem się w akcji. 

“Książę Kaspian” oraz “Podróż Wędrowca do Świtu” to tytuły, w których ponownie występują znani nam wcześniej bohaterowie, czyli rodzeństwo Pevensie. Poznajemy ponadto całkiem nowych członków występujących w tych historiach, między innymi kuzyna rodzeństwa – Eustachego czy księcia Kaspiana. Legendarne rodzeństwo pomaga Kaspianowi odzyskać tron i przywrócić dawną świetność Narnii, obecnie znaną jedynie z opowieści. Natomiast, w “Podróży…” jedynie Edmund z Łucją przy pomocy Eustachego wyruszają na morską przygodę z księciem Kaspianem, by odkryć i wyjaśnić pewne tajemnice z przeszłości. Obie historie przeczytane jednym tchem, bardzo wciągające. 

Po nich pojawia się “Srebrne krzesło”, w której “pałeczkę” przejmuje Eustachy wraz ze szkolną koleżanką Julią. Na polecenie Aslana wyruszają z misją odnalezienia zaginionego królewicza Narnii – Riliana, który jest synem Księcia Kaspiana, z którym nasz bohater zaprzyjaźnił się podczas zamorskich wojaży. Jednak odnalezienie królewicza to nie jedyne wyzwanie, przed którym stają młodzi bohaterowie. Najważniejszym zadaniem będzie wyrwanie go z rąk złej czarownicy i jej uroku. Dość interesujący tomik, choć nie porywający. 

Ukoronowaniem serii jest “Ostatnia bitwa”, w której jesteśmy świadkami decydującego boju o Narnię. Ponownie spotykamy Julię i Eustachego, którzy wspierają króla Tiriana w walce z Krętaczem próbującym podstępnie zawładnąć Narnią. Wszystkie wątki zmierzają do kulminacyjnej chwili, w której… I to niech pozostanie moją tajemnicą, przynajmniej do czasu, gdy przeczytacie sami tę historię.  

Choć momentami czytelnik może czuć się znudzony, to w przeważającej części jest to historia warta poznania. Czytając opowieści z Narnii świetnie się bawiłam, a wręcz chwilami zazdrościłam bohaterom ich przygód. 

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Post comment