Wyjątkowo nietypowa lektura – „Młot na czarownice”.

Przy nietuzinkowych i obszernych zainteresowaniach niezbędna jest zróżnicowana, często niełatwa w odbiorze literatura. Przykładem takiej właśnie lektury jest „Młot na czarownice – postępek zwierzchowny”, którego autorstwo przypisywane jest dwóm dominikańskim inkwizytorom, a mianowicie Henrichowi Kramerowi oraz Jacobowi Sprengerowi. I choć obecnie specjaliści spierają się o udział w tworzeniu dzieła przez drugiego z dominikanów (J. Sprengera), na potrzeby tego tekstu przyjmuję, że obaj w takim samym zakresie przyczynili się do jego powstania. Zarówno, Kramer jak i Sprenger byli profesorami teologii, a na dodatek o czym wspominałam już wcześniej, inkwizytorami. Stworzony przez nich tekst, traktujący o kwestiach czarów, rzucania uroków i konszachtów z szatanem został po raz pierwszy opublikowany w roku 1487 i stał się swoistym przewodnikiem dla łowców czarownic od XV do XVII wieku.

Młot na czarownice: postępek zwierzchowny w czarach a także sposób uchronienia się ich i lekarstwo na nie w dwóch częściach zamykający” jak brzmi pełny tytuł tego dzieła, podzielony jest na trzy części. Tekst księgi rozpoczyna dyskusja dotycząca natury czarów, w której przytaczane są dodatkowo argumenty na istnienie magii. Ponadto, autorzy wyjaśniają dlaczego to kobiety są bardziej podatne na pokusy szatana (według nich są to ich słabsza natura oraz „pośledni intelekt”). W dalszej części autorzy ze szczegółami opisują grzeszne praktyki, którym oddają się czarownice z diabłem. Przytaczają również przykłady przesłuchań osób oskarżonych o czary, w trakcie których uzyskiwano wiedzę o wszelkich lubieżnych i niegodnych działaniach. Ostatnie fragmenty utworu traktują o praktycznych sposobach wykrywania, sądzenia oraz eliminacji wiedźm. Autorzy rozważają w niej swoistego rodzaju problemy z jakimi stykają się na co dzień w swojej misji, mówimy tutaj o kwestii zaufania do zeznań świadków, potrzebie zredukowania złośliwych oskarżeń, ale także o tym, iż niekiedy plotka jest wystarczającym czynnikiem do wysunięcia oskarżenia przeciwko jakiejś osobie, zaś jej próby obrony przed napiętnowaniem stanowią jakoby żywy dowód ich winy. Ponadto, dzieło dostarcza szczegółowych informacji na temat praktyk związanych z uzyskiwaniem, a dokładniej wymuszaniem zeznań wraz z rekomendacjami co do sposobów i kolejności stosowanych tortur. Tekst dostarcza również wskazówek związanych z możliwością ochrony przed wpływem czarownic i szatana, choć jak wiadomo osób reprezentujących Boga podczas procesu piekielne moce nie są w stanie zwieść.

Księga napisana przez Kramera i Sprengera jest w znacznej mierze usystematyzowaniem wierzeń i praktyk okresu, w którym żyli, a nie przykładem oryginalności, to nie można jej odmówić olbrzymiej siły oddziaływania na wyobraźnię. Dobrze jest od czasu do czasu sięgnąć po nieoczywistą lekturę, choć przyznaję, iż poziom trudności czytania tego tekstu był wysoki. Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruję przede wszystkim w języku jakim dzieło było pisane, ale także w tematyce, która co tu dużo mówić do prostych i przyjemnych nie należała i nie należy. Dodatkowo, niezwykle irytowało mnie napiętnowanie kobiet. Jedno wiem na pewno, nie jest to utwór dla każdego.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment