Wraz z Mistrzem przemierzamy „Zieloną milę”.

Z książkami jest podobnie, jak z pewnymi decyzjami – do niektórych należy dojrzeć. Taka była moja droga do spotkania z bohaterami w książce „Zielona mila”. Film nakręcony na podstawie tej książki, miałam okazję oglądać już kilkakrotnie, zanim po nią sięgnęłam. Znajomość fabuły na podstawie filmowej, nie zakłóciła mojego odbioru treści książki, a przynajmniej tak śmiem twierdzić.

Stephen King jest amerykańskim powieściopisarzem, znanym głównie z literatury grozy. Czytelników przyciąga między innymi: nieformalny język (autor zwraca się do „stałych czytelników”, czy „przyjaciół z sąsiedztwa”), poruszana tematyka (przemoc, zbrodnie, czy zdolności paranormalne) oraz wnikliwość w szczegóły i niezwykle umiejętne łączenie wątków różnych powieści (np. poprzez drugoplanowych bohaterów czy odniesienia do wydarzeń z poprzednich książek). Pociągającym elementem jego powieści jest również walka bohaterów ze swoimi słabościami i strachem, połączona z nawiązaniami do amerykańskiego folkloru i kultury z ich najbardziej mrocznymi wątkami. Autor nie ogranicza się do jednego gatunku, choć to on przeważa w jego twórczości. Spod jego pióra wyszły również takie perełki jak: „Oczy smoka”, „Cztery pory roku”, „Mroczna wieża” oraz opisywana tutaj „Zielona mila”. Podejście King’a do pisarstwa jest niezwykłe, o czym możemy się przekonać w jego książce „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika”. Wracając jednak do głównego wątku, czyli „Zielonej mili”.

Narrator, czyli Paul Edgecombe przedstawia historię swojego życia z dwóch perspektyw, obecnej – przebywając w domu spokojnej starości oraz sprzed lat kiedy pracował na bloku więziennym Cold Mountain. Wiekowy, emerytowany strażnik więzienny poprzez spisanie jednej z najbardziej niezwykłych historii jaka mu się przydarzyła w trakcie jego kariery zawodowej, próbuje się uporać z przeszłością.

Ameryka w latach trzydziestych i więzienie, w którym znajdziemy jedno z używanych krzeseł elektrycznych nazywane przez pracujących na bloku strażników „Starą Iskrówą” lub „Wielką Wyżymaczką”. Bohaterami historii są zarówno więźniowie czekający na wykonanie wyroku, jak i ludzie pilnujący ich przed tą chwilą. Grupę strażników towarzyszących skazańcom w ich ostatniej drodze tworzyli ludzie zgrani i lubiący swe towarzystwo. Należeli do nich Harry Terwilliger, Brutus Howell, Dean Staton i oczywiście Paul Edgecombe. Wśród strażników był również Percy Wetmore, który według innych nie nadawał się do tej pracy. Otrzymał ją jedynie dzięki swoim znajomościom, co bardzo często podkreślał. Grono więźniów przebywających na bloku E we wspominanym przez Edgecombe’a czasie tworzą: Eduard Delacroix, który chcąc ukryć gwałt i zamordowanie kobiety podpalił dom zabijając kolejnych sześć osób; Arlen Bitterbuck – zwany Wodzem przez swoje indiańskie pochodzenie – skazany za zabójstwo człowieka po pijanemu; William Wharton – określany jako Dziki Bill bądź Billy „Kid” , który trafił do celi za zabicie trzech osób podczas napadu oraz John Coffey skazany za morderstwo bliźniaczek Detterick i główny bohater tej historii.

John Coffey – czarnoskóry, potężny olbrzym o wiecznie załzawionych oczach. Jest to niezwykle zagadkowa postać, która gdyby nie prawomocny wyrok w ogóle nie powinna się tutaj znajdować. Ten niezwykły olbrzym wyzwala we wszystkich przebywających na bloku niecodzienne emocje. Przede wszystkim, po raz pierwszy strażnicy odczuwają, iż ten wiezień nie pasuje do miejsca, w którym wylądował. Na przekór swemu wyglądowi, jak również w przeciwieństwie do pozostałych więźniów cechuje go niezwykła łagodność i uprzejmość oraz moc uzdrawiania. Jego niespójna historia skłania Paul’a do podjęcia prywatnego śledztwa. Jego wyniki są niezwykle zaskakujące dla wszystkich, jednak decyzja w sprawie Coffey’a już zapadła.

Autor historią Johna Coffey’a porusza niezwykle trudne, ale zarazem istotne tematy nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie. Pierwszym z nich jest zasadność kary śmierci. Czytając wszystkie opisy egzekucji u każdego czytelnika musi się pojawić pytanie: czy kara śmierci jest właściwym wymiarem kary dla osadzonych? Co jeśli, w wyniku różnych okoliczności zostanie stracony niewinny człowiek? Jak dalej żyć ze świadomością uśmiercenia uczciwego człowieka? Kolejnym z niełatwych tematów poruszanych przez King’a jest rasizm oraz ściśle z nim powiązane niesprawiedliwość, nierówne traktowanie czy uprzedzenia. Czyż John nie został uznany za winnego niejako przez kolor skóry? Czy gdyby był biały podjęto by się ponownego rozpatrzenia jego sprawy po zebranych materiałach Paul’a Edgecombe’a?

Książkę przeczytałam jednym tchem i zdecydowanie zgadzam się, iż jest to niezwykle wartościowa książka.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment