Wraz z Kenem Keseyem wyruszamy w “Lot nad kukułczym gniazdem”.

Książki zaliczane do tak zwanego kanonu literatury, który rekomendowany jest jako pozycje konieczne do przeczytania, często nie są łatwymi dziełami. Jedną z takich książek jest „Lot nad kukułczym gniazdem”, który gdybym miała przeczytać kiedyś wcześniej, pewnie bym nie podołała.

Ken Kesey to amerykański pisarz propagujący w swojej twórczości sprzeciw wobec społecznych i mentalnych form zniewolenia człowieka. Można powiedzieć – buntownik z własną wizją rzeczywistości. Związany z beatnikami w latach 50 oraz hippisami w latach 60 XX wieku. O ile o hippisach każdy słyszał, o tyle o tych drugich już jedynie nieliczni. Beatnikami określany był niesformalizowany awangardowy ruch literacko-kulturowy, którego głównym założeniem było popularyzowanie idei tzw. anarchistycznego indywidualizmu, nonkonformizmu oraz swobody twórczej. Ujmując powyższe bardziej przystępnymi słowami – jednostka, czyli człowiek najważniejszym dobrem, mającym wiele do zaoferowania społeczeństwu. Powieść, którą omawiam powstała między innymi w związku z pracą autora jako sanitariusza w szpitalu psychiatrycznym, gdyż Kesey wziął udział w rządowym programie badań nad pewnymi środkami.

Przejdźmy jednak do książki. Oczami jednego z pacjentów, a jednocześnie jednego z głównych bohaterów i narratora całej opowieści – Wodza Bromdena, poznajemy zamknięty świat zakładu psychiatrycznego. Wódz wprowadza nas we wszystkie zasady i schemat rządzący oddziałem i jego pacjentami. Sam udaje głuchoniemego, aby uniknąć problemów (należy zaznaczyć, iż decyzja ta była wynikiem tego jak traktują go inni, a nie samodzielnego wyboru). Poukładane, stabilne życie oddziału zakłóca przybycie nowego pacjenta, którym jest Randle Patrick McMurphy – drugi z głównych bohaterów i przyczyna wielu zmian. Mężczyzna jest skazańcem, który miał odbywać swoją karę na farmie – pracując w gospodarstwie, jednak uznał, że symulując chorobę psychiczną i spędzając wyrok w zakładzie zamkniętym lepiej na tym wyjdzie. McMurphy swoim przybyciem wnosi powiew świeżości na oddział, który jest sprawnie i surowo zarządzany ręką siostry Ratched (ostatniej z najistotniejszych w powieści bohaterów). „Wielka Oddziałowa” upatruje w nowym pacjencie źródło zagrożenia dla panującego porządku, dlatego też wszelkimi dostępnymi środkami dąży do wyegzekwowania od Randle’a podporządkowania się zasadom. Nowo przybyły chcąc rozruszać pacjentów, ostentacyjnie łamie zasady i jest po prostu sobą (zaraźliwy śmiech, niewybredne żarty, zamiłowanie do szulerki, bójek i seksu to jego oręż). Jednak wszelkie przejawy buntu są szybko tłumione przez odgórnie narzuconą, ogłupiającą terapię, bądź elektrowstrząsy czy lobotomię. Narastający między nim a siostrą Ratched konflikt angażuje cały oddział i wpływa na wszystkich pacjentów. Czy będzie to wystarczający czynnik do zapoczątkowania kompleksowych zmian funkcjonowania oddziału? Czy jednak świadomość, iż brak pozytywnej opinii oddziałowej zatrzyma go w zakładzie na dłużej, odmieni go? Powieść kończy się dość bolesnymi i traumatycznymi wydarzeniami, które nie pozostają bez konsekwencji.

Historia przedstawiona przez Kesey’a jest jedną wielką metaforą współczesnego świata. Społeczeństwo to zbita masa określana mianem Kombinatu, zaś zakład dla umysłowo chorych to fabryka, w której dokonuje się napraw w pojedynczych, wadliwych jednostkach, czyli ludziach. Każdy człowiek, który jest inny, który nie przystaje do standardów wykreowanych przez społeczeństwo, powinien zostać przerobiony na podobieństwo większości. A właśnie przeciwko kolektywizmowi autor się buntuje. Drugim przesłaniem utworu, przy wykorzystaniu wstrząsających opisów, miało być zwrócenie uwagi na złożone problemy pacjentów z problemami psychicznymi, którzy w wielu zakładach psychiatrycznych są traktowani nieludzko. Powieść, która ponad wszystko przekazuje uwielbienie dla wolności i wiary we własną indywidualność. Najlepiej oddają to słowa Wodza Bromdena o McMurphy’m: „Wyobrażałem sobie, że może rzeczywiście jest nadzwyczajnym człowiekiem. Po prostu jest sobą i basta. I może właśnie temu zawdzięcza swoja siłę”.

Jest to powieść trudna, niosąca olbrzymie pokłady emocjonalności, a jednocześnie zmuszająca do myślenia i niosąca swego rodzaju nadzieję. Historia przedstawiona przez autora zagości w mej pamięci na dłużej, na długo dużej.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment