“Tysiąc wspaniałych słońc” – subiektywne spojrzenie Hosseini’ego na Afganistan.

“Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach,
ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się z jego murami.” S. Tabrizi

„Tysiąc wspaniałych słońc” przenosi nas do Afganistanu – państwa na innym kontynencie, o odmiennej kulturze i obyczajowości. Uwarunkowania kraju i relacje panujące między ludźmi poznajemy dzięki głównym bohaterkom. Książka została mi polecona i pożyczona do przeczytania przez znajomą. Zachęcona namowami i niezwykle pozytywnymi ocenami wcześniejszych recenzentów, przysiadłam do lektury i przyznaję, nie mogłam się oderwać (choć początkowo nie byłam przekonana do lektury).

Autor – Khaled Hosseini – to amerykański pisarz pochodzący z Afganistanu. Jego pierwotnym wyuczonym zawodem jest lekarz medycyny. Nie wątpię, iż w jego światopoglądzie znaczny udział mieli wykształceni rodzice. Jego ojciec był dyplomatą (pracował w ambasadzie afgańskiej, kiedy przebywali w Iranie), zaś matka nauczycielką (uczyła farsi – jedna z odmian języka oraz historii w Kabulu – mieście urodzenia autora). W związku z wydarzeniami lat osiemdziesiątych mających miejsce w Afganistanie przenieśli się do Stanów Zjednoczonych.

Powieść nakreśla oczami głównych bohaterek pewien wycinek z kart historii Afganistanu. Autor niezwykle obrazowo oddziałuje na czytelnika, opisując w gruncie rzeczy gwałtowne i traumatyczne wydarzenia historyczne. Podstawą opowiadanej historii stanowią losy dwóch kobiet, które w wyniku pewnych następujących po sobie wydarzeń poślubiają (a raczej są zmuszone poślubić) tego samego mężczyznę – despotycznego, a czasem również okrutnego Pasztuna Raszida.

Pierwsza z bohaterek, Mariam, w wieku zaledwie piętnastu lat traci samotnie ją wychowującą matkę. Po tej tragedii jej ojciec, za namową swych prawowitych żon, wydaje ją za Raszida i wysyła do Kabulu. Całe dotychczas znane jej życie musi zostawić za sobą. Kolejną uczestniczką historii jest Lajla, która w wyniku wybuchu bomby w trakcie działań wojennych pomiędzy mudżahedinami traci rodziców. Te traumatyczne przejścia, a także odniesione rany pozostawiają na dziewczynie swe piętno. Dzięki opiece Mariam dochodzi do siebie, jednak pozostawanie pod dachem Raszida ma swoją cenę. Relacje obu kobiet z racji sytuacji rodzinnej oraz przeżytych doświadczeń były dość napięte. Jednak wspólne życie z despotą oraz poświecenia, które podjęły, z czasem je zbliżyły.

Książka, choć napisana prostym językiem i to przez mężczyznę, wzbudza w czytelniku sporo emocji. Przede wszystkim, autor w opowieści o głównych bohaterkach przemyca określone wydarzenia z historii swego kraju ojczystego, które miały miejsce na przełomie 1974-2001 (wyparcie komunistów z kraju, wojnę domową między mudżahedinami, czy dojście do władzy Talibów). Po drugie, głównymi bohaterami są kobiety! (W ten sposób sformułowane zdanie nie jest pomyłką). Dla większości Afgańczyków kobiety mają określoną rolę w społeczeństwie i nie są tematem do rozmów. Prawa kobiet o dziwo miały się dobrze podczas komunizmu, a następnie stopniowo je ograniczano (choć trzeba przyznać, że nie wszyscy mężczyźni w Afganistanie uważają kobietę za swoją własność). I ostatnie, choć nie mniej ważne, dzięki opowiedzeniu zachodzących w kraju przemian losami bohaterek, mamy uczucie jakbyśmy sami byli uczestnikami tych wydarzeń.

Dziękuję Panie Hosseini, poszerzył Pan moje horyzonty. To subiektywne spojrzenie na wydarzenia historyczne Afganistanu z pewnością pozwala wykształcić sobie własny osąd w tej tematyce. Drodzy czytelnicy zapraszam do lektury i wyrobienia własnego zdania o książce.

slademksiazek

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment