„Stulecie Winnych. Opowiadania” – uzupełnienie kilku wątków.

“Trzeba wspominać (…) Choćby bolało, jak nie wiem co”. 

“My tu przed wojną dobrze wszyscy żyliśmy w naszym Brwinowie, bogaci z biednymi, Polacy z Żydami też. Szanowaliśmy się wzajemnie. Przyszła wojna i z ludzi wyszły bestie”. 

Siłą rozpędu, po przeczytanej sadze o rodzinie Winnych, udało mi się w bibliotece natknąć na “Stulecie Winnych. Opowiadania”, które są zbiorem opowieści różnych. Spotykamy się ponownie z głównymi bohaterami sagi i uzupełniamy pewne informacje, których zabrakło w podstawowych tomach. Książkę powinniśmy potraktować jedynie jako dopełnienie całości, czytanie jej jako odrębnej pozycji jest niejako bez sensu.  

Każde z opowiadań przybliża odrębny wycinek rzeczywistości Winnych, zaś wszystkie z nich mieszczą się w przedziale czasowym jednego stulecia, w którym rozgrywają się podstawowe wydarzenia. Jedna z historii przybliża nam postać doktora Tomasza Brzozowskiego – początki jego kariery lekarskiej oraz sposób, który doprowadził go do ślubnego kobierca. Z innego opisu możemy się dowiedzieć, co stało się z mężem Ani Winnej oraz prześledzić jego karierę jako króla warszawskiego półświatka. Kolejne z opowiadań pozwala nam poznać losy Pawła Bartosiewicza – aktywnego akowca, nieprzyjaciela władzy komunistycznej. Autorka relacjonuje również perypetie Jeremiego Wiśniewskiego, który po rozbiciu mafii pruszkowskiej stał się świadkiem koronnym. Pewnym ukoronowaniem zbioru jest ostatnia opowieść opisująca imprezy sylwestrowe wybranych członków rodziny Winnych, gdzie wątki z różnych domów, czy nawet stron świata się przeplatają, stając się niejako pożegnaniem z bohaterami. Całkiem przyjemnie było wrócić do Brwinowa, Pruszkowa i wielu innych miejsc, które stały się domem dla bohaterów powieści, a przede wszystkim miło było poznać ukryte dotychczas wątki. Kilka pytań jeszcze pozostaje, ale „Opowiadania” udzieliły mi odpowiedzi na wiele innych. Całą serię będę niezwykle miło wspominać, to był przyjemnie spędzony czas.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Post comment