Spotkanie z klasyką – “Wielki Gatsby” F. S. Fitzgerald’a.

Jednym z moich celów czytelniczych, będących w ciągłej realizacji, jest sięganie co jakiś czas do książek określanych „klasykami literatury” oraz uwzględnianych na listach książek, które warto/należałoby przeczytać. Sama sobie stworzyłam taką listę i jedną z jej pozycji jest „Wielki Gatsby” Fitzgeralda, przez którą właśnie przebrnęłam. Choć bardziej właściwym byłoby powiedzieć przebyłam galopem, gdyż książeczka liczy sobie jedynie troszkę ponad 200 stron i jest niewielkiego formatu (przynajmniej moje wydanie).

Francis Scott Fitzgerald był amerykańskim pisarzem i nowelistą zaliczanym do przedstawicieli straconego pokolenia, które dorastało w czasach I wojny światowej, zaś po jej zakończeniu, ciężko było im się odnaleźć w powojennej rzeczywistości. Właśnie to rozczarowanie dniem powszednim oraz anachroniczny bunt młodego pokolenia są głównym motywem twórczości autora i jego rówieśników. Ponadto, pisarz w kreowaniu postaci kobiecych inspirował się osobą swojej małżonki Zeldy z domu Sayre. Niedoceniony za życia, zadłużony oraz uzależniony od alkoholu, zmarł przedwcześnie – wieku 44 lat. Mimo tego, iż dopiero wydana pośmiertnie książka pod tytułem „Ostatni z wielkich”, przywróciła mu znaczące miejsce wśród znanych amerykańskich pisarzy, najbardziej popularną jego książką jest „Wielki Gatsby”.

Historia powieści rozgrywa się w latach dwudziestych XX wieku, głównie w Nowym Jorku, ale również w jego okolicach. W Stanach Zjednoczonych jest to okres rozkwitu gospodarczego, prohibicji oraz upadku moralności i rozwoju przestępczości zorganizowanej. Właśnie w tych realiach poznajemy głównego bohatera, który realizuje amerykański sen „od zera do milionera”. Jay Gatsby to nuworysz zakochany w kobiecie pochodzącej z wyższych sfer – Daisy. Czując się niegodnym jej względów postanawia odnieść sukces i zdobyć fortunę. Jednak kult pieniądza niszczy jakiekolwiek romantyczne uczucia, a sukces finansowy niestety nie gwarantuje przyjęcia do „lepszych” sfer, w związku z czym bohatera dotyka fatalne rozczarowanie. Zaś przez wzgląd na brak przynależności do ludzi dobrze urodzonych, staje się dla nich kozłem ofiarnym i jego historia kończy się tragicznie. Wszystkich tych faktów dowiadujemy się dzięki Nick’owi Carraway’owi, który pełni rolę narratora w powieści i jest jednocześnie sąsiadem Gatsby’ego. Narrator, wydaje się być obiektywnym obserwatorem rozgrywających się wydarzeń i co ważniejsze potrafi wyciągać właściwe wnioski. Historia Gatsby’ego powinna być bowiem przestrogą.

Powiem otwarcie – klasyk literatury to dla mnie żaden! Choć nie jest do końca pozbawiona walorów, to niestety zupełnie do mnie nie przemówiła ta książka. Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż „Wielki Gatsby” prezentuje nam pewne uniwersalne, niezmienne prawdy, charakteryzujące człowieka niezależnie od czasu i szerokości geograficznej w jakiej żyje. Jednak zostały napisane już książki, które w sposób zdecydowanie bardziej fascynujący je nam przedstawiają. Za plus tej pozycji uznaję opisy przybliżające realia panujące w Stanach Zjednoczonych po I wojnie światowej, ale już zachowanie ludzi należących do tamtejszej “śmietanki towarzyskiej” niezwykle mnie irytowało. Drogi Bibliofilu, decydowanie nie zachęcam do czytania tej pozycji. Chyba, że musisz, bądź osobiście chcesz poznać treść.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment