Śladem poszlak i dowodów, aby odkryć tożsamość mordercy.

Pisanie recenzji “na gorąco”, chwilę po przeczytaniu książki z pewnością odzwierciedla najbardziej prawdziwe wrażenia z lektury, ale z drugiej strony perspektywa czasu sprawia, że możemy podejść do książki bardziej “na chłodno”, czy nawet obiektywnie. Jednak czy na pewno tak jest? Ile osób tyle teorii. Osobiście uważam, iż z perspektywy czasu “oceniamy” lekturę inaczej niż bezpośrednio po jej przeczytaniu. 

Książką, z którą rozpoczęłam ten rok to “Siedem śmierci Evelyn Hardcastle” autorstwa Stuarta Turtona. Jest to debiutancka pozycja tegoż autora, który kształcił się na Uniwersytecie w Liverpoolu z języka angielskiego oraz filozofii. Zanim został pisarzem, pracował jako dziennikarz w Londynie, gdzie na co dzień zamieszkuje wraz z małżonką. Przejdźmy jednak do powieści. 

Wyobraź sobie taką sytuację – budzisz się w pokoju, którego nie pamiętasz, okazuje się, że w ogóle mało pamiętasz z wczorajszego wieczoru, jak również wcześniejszych. Nieznane miejsce, nieznana twarz widziana w lustrze i poczucie, że tak naprawdę jesteś kimś innym… i stoisz przed koniecznością rozwiązania zagadki, która wymaga od ciebie dużego skupienia. Masz dokładnie osiem dni, a tym samym osiem wcieleń, aby wyjaśnić kto zamordował Evelyn Hardcastle. 

Podupadła, lekko zapuszczona, ale nadal piękna posiadłość w otoczeniu lasu, jest miejscem tragedii. Opisy majątku są dokładne, choć nie nużące, ale przede wszystkim niezwykle sugestywne dla naszej wyobraźni. Dlatego szybciej dajemy się wciągnąć w przedstawianą historię. Bohaterowie przedstawieni w opowieści są dość charakterystyczni i niezwykle różnorodni, co dopełnia fabułę. Im dalej podążamy tym większych rumieńców nabiera sama akcja, jak i jej bohaterowie. Aiden Bishop jest punktem wyjścia, gdyż to on właśnie codziennie budzi się w ciele innego z gości posiadłości i zbiera informacje, które mają mu pomóc rozwiązać zagadkę zbrodni, która jeszcze nie została popełniona (jednak nie jest jedynym, w stawce są również inni gracze). Co ważne, w tej rozgrywce zwyciężysz, tylko jeśli odkryjesz sprawcę, w przeciwnym wypadku cały cykl powtarza się od początku. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż po każdym cyklu tracisz wspomnienia i fakty które udało Ci się już zgromadzić. To jak podejmujesz to wyzwanie?  

Przejdźmy zatem od ogółu do szczegółu. Ogólny koncept, zarys fabuły oraz szkice bohaterów przemawiają zdecydowanie na korzyść tej książki. Miejsce akcji jest dobrze dobrane oraz scharakteryzowane, co pogłębia zainteresowanie czytelnika. Dodatkowo, różnorodność postaci pierwszoplanowych i dalszych wraz z pobocznymi wątkami nadają historii głębi i wyrazistości. Niestety, autor nie ustrzegł się sytuacji, w których opisy przytłaczają czytelnika i sprawiają, że musi od chwilę odsapnąć od lektury. Dość prosto zarysowane zakończenie, bez wyraźnych fajerwerków. Ale czy takie oczywiste? Moim zdaniem niekoniecznie. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się tak wymagającej lektury. Bo co by nie powiedzieć, na prezentowanej fabule należało się skupić, aby nie stracić rozeznania. Przyjemnie spędzony czas z książką.  

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Post comment