Refleksyjnie, nostalgicznie… z księdzem Janem Kaczkowskim.

W ramach wyzwania oraz przemyśleń i zadumy, postanowiłam sięgnąć po refleksyjną, nieco nostalgiczną literaturę „onkocelebryty”, czyli księdza Jana Kaczkowskiego. Autor związany był z Trójmiastem, gdyż urodził się w Gdyni, a dorastał w Sopocie. W 2002 roku uzyskał magisterium z teologii w Gdańskim Seminarium Duchownym oraz otrzymał święcenia prezbiteratu. W 2007 roku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie uzyskał doktorat, natomiast w rok później ukończył studia podyplomowe z bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W latach 2004-2011 był katechetą w LO w Pucku oraz ZSP w Rzucewie. Zaś, od 2010 pracował na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu wykładając bioetykę.

W latach 2007-2009 koordynował prace budowy Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, którego w 2009 roku został dyrektorem i prezesem zarządu. Ponadto, utworzył program szkoleniowy w zakresie bioetyki chrześcijańskiej. Natomiast, w wolontariat hospicyjny angażował tzw. trudną młodzież i skazańców. Został ambasadorem Światowych Dni Młodzieży zorganizowanych w 2016 roku w Krakowie. Swoimi działaniami i uporem udowadniał, że jak się chce to się uda, pokonywał własne słabości (od urodzenia cierpiał na dużą wadę wzroku oraz miał lewostronny niedowład). Mimo zdiagnozowanego glejaka mózgu, starał się do ostatnich dni pełnić posługę kapłańską. Zmarł w marcu 2016. Książki, o których za moment będę pisać są wynikiem rozmów z nim przeprowadzonych, a także świadectwem jego posługi.

Książka „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość” jest spisaną historią życia Jana Kaczkowskiego – niezwykłego człowieka i jeszcze bardziej interesującego księdza. Ksiądz Jan w wywiadzie z Piotrem Żyłką opowiada o sobie, Kościele oraz udziela odpowiedzi na niekiedy niezwykle trudne pytania. Udowodnił swoim życiem i postępowaniem, że przeciwności są możliwe do pokonania, a czasami wręcz są podstawowym elementem budującym charakter. Wielu ludzi nie pokładało wiary w jego powołanie i życie kapłańskie, jednak pokazał niedowiarkom, jak bardzo się mylili. Swoimi ugruntowanymi przekonaniami oraz szczerością, odwagą i autentyzmem imponował katolikom oraz osobom niewierzącym. Niespełna jedenaście lat posługi kapłańskiej zaowocowało: budową od podstaw hospicjum stacjonarnego, stworzeniem domowego hospicjum, organizacją letnich warsztatów dla studentów medycyny – tzw. Areopagów etycznych, pracą katechety w szkole oraz pomocą w naprostowaniu życia niejednego jego wychowanka. Mimo, że nie ma go już wśród nas, pozostanie w naszej pamięci. Po lekturze tej książki wyłonił mi się niezwykle jasno obraz człowieka niezłomnego, przekonanego o wartości nie tylko własnej, ale każdej osoby. Imponuje niespożytymi pokładami energii oraz niesamowitą dawką optymizmu. Przyciąga i przekonuje do siebie naturalnym luzem z jakim prowadzi rozmowy oraz swoistym poczuciem humoru. Nie można odmówić słuszności jego argumentom w niektórych kwestiach, choć z nie wszystkimi stwierdzeniami jestem w stanie się zgodzić. Z pewnością jego postawa i przekonania są na tyle przejrzyste, że każdy jest w stanie zrozumieć tok jego rozumowania.

Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż myślisz”. Tak w jednym zdaniu można podsumować podejście księdza Jana do życia i posługi kapłańskiej.

W tej publikacji poznajemy wysiłki kaznodziejskie księdza Jana z okresu pomiędzy styczniem 2013 a lipcem 2015 roku. Z przedmowy dowiadujemy się, że kazania wygłaszane przez onkocelebrytę pochodzą bardziej z głowy niż z kartki (na niej są tylko główne punkty w kolejności). Jest to spowodowane problemami ze wzrokiem, o których była już tutaj wzmianka. Ponadto, jak sam się przyznaje jest mistrzem dygresji, dlatego uczył się ich praktycznie na pamięć, aby w razie gdy coś rozpraszało jego uwagę mógł wrócić do głównego wątku. Wiemy również, że są to tak zwane kazania żebracze wygłoszone w kraju i za granicą, ze względu na ich powtarzalny apel o pomoc dla hospicjum. Choć jak sam twierdził był ekskluzywnym żebrakiem, gdyż robił to w kościele, a nie przed jego drzwiami. Żyjąc na pełnej petardzie, Ksiądz Jan Kaczkowski wygłosił setki kazań, których jedynie cząstkę możemy poznać właśnie z tej książki. Wybrane zostały, aby jak najlepiej ukazać czytelnikowi najbliższe mu tematy, a mianowicie: wierność sumieniu, odwagę, wewnętrzną uczciwość, przezwyciężanie własnych słabości oraz budowanie bliskości i autentycznych relacji. Z każdego jednego kazania zawartego w tej pozycji wyłania się postać księdza Jana dzielącego się z nami tym co najważniejsze, bez względu czy homilię wygłaszał dla pacjentów hospicjum czy dla tłumu wiernych. W umieszczonych w książce naukach jeszcze dobitniej odkrywamy najważniejsze przymioty charakteryzujące Księdza Kaczkowskiego: niegasnącą, ale i wielokierunkową walkę ze śmiertelną chorobą, wierność sobie, autoironiczne poczucie humoru, ale przede wszystkim olbrzymią wyrozumiałość dla słabości drugiego człowieka.

Dasz radę” to pożegnanie Księdza Jana Kaczkowskiego, ale nie ostatni rozdział, gdyż jak twierdzą autorzy, następny napiszemy sami. Książka powstała w ostatnich tygodniach życia księdza. Znajdziemy w niej odpowiedzi na pytania o sprawy najtrudniejsze, a zarazem najważniejsze dla nas czytelników, gdyż jest ona podsumowaniem akcji: „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć od księdza, ale baliście się zapytać”. W związku z postępującą chorobą nie mógł być on już tak aktywny jak wcześniej, dlatego dzięki zapytaniom listownym i formułowaniu odpowiedzi mógł nadal pełnić swą posługę, czuć się potrzebnym w „byciu dla” nas. Książka jest dowodem, a zarazem świadectwem jego miłości dla drugiego człowieka, dla nas czytelników.

Według mnie, swoim postępowaniem i formą pełnienia posługi kapłańskiej, powinien stanowić wzór dla innych kapłanów. Przejawiał głęboką potrzebę wysłuchania każdego człowieka, zrozumienia jego problemów oraz ofiarowania czegoś od siebie. To właśnie te cechy stanowią o jego sile oddziaływania, zataczającej tak szerokie kręgi wśród tysięcy ludzi – wierzących i niewierzących. Nie odpuszczaj sobie, a dasz radę, wstaniesz – to niezłe podsumowanie jego życia. Rozmowa z Księdzem Janem Kaczkowskim za pośrednictwem jego książek była dla mnie niezwykle emocjonalna i poruszająca. Bardzo intensywnie oddziaływała na mnie jego szczerość i nieunikanie odpowiedzi na trudne tematy, przede wszystkim zaś duży dystans do siebie, autoironiczne poczucie humoru i odnajdywanie pozytywów nawet w najmniejszym aspekcie życia. Stwierdzam, iż tak właśnie powinien zachowywać się kapłan – sługa boży i przewodnik w ziemskim życiu. Nie każdy chciałby sięgnąć po jego książki, jednak uważam że warto poszerzać swoje horyzonty czytelnicze.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post comment