Raymond Khoury odkrywa kolejne tajemnice wraz z głównymi bohaterami.

Kolejne tomy przygód, czy raczej niebezpiecznych zwrotów akcji z udziałem naszych bohaterów, czyli Tessy i Sean’a. Autor odchodzi od zagadnień związanych z templariuszami, by podjąć inne, równie intrygujące tematy. Czy Raymond Khoury zdołał utrzymać tempo? Zobaczmy, jak się to wszystko potoczyło dalej.  

Ludzkość od zawsze była zafascynowana, a z drugiej strony panicznie się bała wszystkiego co nietypowe, inne, niewytłumaczalne. Dlatego nic dziwnego, że informacja o środku wywołującym u człowieka wcześniej niespotykane doznania jest niezwykle elektryzująca. Jednak czy taki środek istnieje? Jak jego stosowanie wpłynęłoby na człowieka czy nawet całe społeczeństwo? Bezwzględny narkotykowy boss – zwany El brujo – jest przekonany, że narkotyk istnieje. Dlatego zrobi wszystko, aby go dostać w swoje ręce. 

Tymczasem do Sean’a dzwoni jego była partnerka, z którą nie tylko współpracował służbowo, połączył ich także namiętny romans. Bohater nie utrzymywał z nią kontaktów od ponad pięciu lat. Mimo zaskoczenia, nie potrafił zignorować prośby. W szczególności, że Michelle Martinez zdradziła mu tajemnicę, która wstrząsnęła jego światem. Agent Reilly musi odłożyć na drugi plan zobowiązania służbowe i rzucić się na pomoc. Wraz ze swoją nieodłączną partnerką Tessą Chaykin wyruszają do San Diego. Po pierwsze, rozwikłać kwestię napaści na dom Michelle, a po wtóre uprzedzić El brujo w wyścigu o najniebezpieczniejszy z narkotyków. 

W tym tomie autor “popłynął” z tematem, nie jestem w stanie ująć tego innymi słowami. To już nie tylko zawiłe historie z przeszłości, a mocno magiczne rytuały i wierzenia. Choć sama tematyka niekoniecznie trafiła w mój gust, to muszę przyznać, że autor utrzymał tempo akcji, ładnie spajając wszystkie wydarzenia.  

Gdy już wiedziałam, że to cykl książek, tylko czekałam aż pojawi się jakiś wątek rosyjski, tak więc się doczekałam. Autor w historii z przeszłości sięga do czasów cara Mikołaja II, gdzie funkcję doradcy pełnił Grigorij Rasputin. Postać niezwykle charyzmatyczna, o szerokiej mocy oddziaływania, ale bardzo niejednoznaczna i wielokrotnie kojarzona negatywnie. W jaki sposób autor połączył wątki?  

Rosja roku 1916 – Góry Ural, aby ukryć wszelkie dowody “eksperymentu” tunele kopalni odkrywkowej zostają wysadzone. Dokonują tego twórca urządzenia i najbardziej zaufany powiernik cara, czyli Rasputin. Dzięki temu nikt nie dowiedział się jakie piekło zgotowali sobie koledzy górnicy, dokonując na sobie krwawych mordów. Sam naukowiec przerażony siłą swego dzieła, najchętniej cofnąłby czas. Mijają lata i wydaje się, że sekret został pogrzebany wraz z wiedzą niezbędną do stworzenia tego urządzenia. Tymczasem współcześnie, agent FBI nie ustaje w poszukiwaniach człowieka ze struktur CIA, który zafundował jego dziecku potworne pranie mózgu. Sean Reilly, aby dopaść Reeda Corrigana używa zarówno dróg oficjalnych, jak i prywatnych. Jednak pościg za znienawidzonym agentem musi zejść na dalszy plan, gdyż zostaje oddelegowany do dość niepokojącej sprawy. Wysoko postawiony urzędnik rosyjskiej ambasady skoczył z czwartego piętra budynku, którego właścicieli nie udaje się odnaleźć. Emerytowany rosyjski fizyk i jego żona zapadli się od ziemię, a być może mogliby wnieść coś do sprawy. Współpraca agentów FBI oraz pracowniczki rosyjskiej ambasady oddelegowanej do tej sprawy jest pełna niedomówień i powściągliwości. Czy zatem uda im się rozwiązać sprawę samobójstwa, które coraz bardziej wygląda na morderstwo? Wszystko zaczyna się sprowadzać do niedużego, ale niezwykle niebezpiecznego urządzenia, które może wpływać na ludzkie zachowania. Bohaterowie ponownie staną przed nie lada zadaniem, by odkryć prawdę i ukarać winnych. 

Po “Diabelskim eliksirze” miałam dość mieszane uczucia, gdyż tematyka niekoniecznie trafiła w mój gust. Dlatego byłam ciekawa, a jednocześnie się obawiałam, cóż nam autor zaserwuje w czwartym tomie. Muszę przyznać, że mimo pewnego nieprawdopodobieństwa co do powstania urządzenia sterującego zachowaniem człowieka, bardzo podobała mi się przedstawiona fabuła. Wątek rosyjski, sekret pochowany głęboko w uralskich górach, współcześnie toczące się śledztwo – całkiem udanie połączone watki. 

Sam tytuł naprowadza nas na fabułę, która będzie się rozgrywać w ostatnim już tomie przygód Sean’a i Tessy. Tym razem autor sięga do przeszłości, która jest bezpośrednio związana z jednym z głównych bohaterów, a mianowicie ze śmiercią ojca agenta Reilly’ego. Nie ma tak spektakularnego cofnięcia się w czasie, jak w poprzednich tomach, jednak uważam, że na tym akurat lektura nie traci. W centrum przedstawianej historii przejawiają się dwa wątki: ten związany ze śmiercią ojca Sean’a oraz kontynuacja pościgu za nieuchwytnym agentem CIA – Reed’em Corriganem.  

Dr Ralph Padley – wybitny naukowiec – dowiaduje się, że umiera. W związku z tym, decyduje się ujawnić ciążącą mu od lat tajemnicę, choć skutki tego mogą być fatalne. Jednak, rozliczenie z przeszłością nie będzie takie łatwe, gdyż wpływowi, a zarazem bezwzględni ludzie nie dopuszczą, aby sekret ujrzał światło dzienne. W tym samym czasie Sean nadal stara się odnaleźć mężczyznę, który dopuścił się eksperymentu psychologicznego na jego dziecku. Jednak poszukiwania nie przynoszą większych efektów, gdyż człowiek ten jest jak duch – nieuchwytny. W toku prywatnych poszukiwań Reilly odkrywa powiązania pomiędzy tajemniczym agentem CIA a własnym ojcem. Co ostatecznie uda się odkryć Sean’owi? Czy śmierć ojca nie była jednak samobójstwem? Wiele pytań czeka na odpowiedź, a nasz bohater wkroczy w samo centrum spisku sięgającego ludzi postawionych wysoko u władzy. Sytuację dodatkowo komplikuje płatny zabójca, którego celem jest Sean. Mimo, że Reilly’emu udaje się przeżyć, zostaje wrobiony w przestępstwa, których nie popełnił.  

Akcja wartka i wciągająca, łącząca sprawy prywatne bohaterów z szeroko zakrojonym spiskiem w najwyższych kręgach władzy USA oraz mrocznymi tajemnicami służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo narodowe. Niby niczego książce nie brakuje, ale tak naprawdę dopiero pod koniec fabuła nabrała rumieńców. Autor skroił całkiem składną i intersującą historię, jednak było w niej sporo dość oklepanych i znanych schematów. Pokuszę się o stwierdzenie, iż to druga po “Diabelskim eliksirze” najsłabsza część cyklu.  

Podsumowując całą serię stwierdzam, iż jest ona w sam raz na zabicie wolnego czasu. Jednak ze decydowanie wybijającymi się ponad resztę dwoma pierwszymi tomami.  

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment