Prawie jak w filmach o Jamesie Bondzie, czyli trylogia Jasona Matthews’a.

Czasem mam wrażenie, że jestem trochę jak sroka, która ugania się za „świecidełkami”, a dokładniej mówiąc – dopiero kiedy z jakichś powodów zrobi się o książce głośno to ją dostrzegam, mimo że wcześniej parokrotnie rzuciły mi się w oczy recenzje i polecenia czytelników. Tak też było z trylogią autorstwa Jansona Matthewsa dotykającą tematyki zimnej wojny, siatki szpiegowskiej, działalności amerykańskich agentów CIA (i nie tylko tej formacji), polityki Putina oraz obrazu współczesnej Rosji wyłaniającej się z tego wszystkiego. Całe moje zainteresowanie pojawiło się w związku z adaptacją filmową pierwszej części cyklu. Choć do tej pory nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego tytuł z oryginalnego „Czerwonego Wróbla” stał się „Czerwoną Jaskółką”. Mogę jedynie wysuwać mniej lub bardziej trafione hipotezy, ale o tym później.  

Jason Matthews jest emerytowanym, amerykańskim pracownikiem CIA, który oficjalnie był dyplomatą oddelegowanym do pracy na terenie Europy, Azji oraz na Karaibach, zaś praktycznie zajmował się rekrutacją i zarządzaniem pracą zagranicznych informatorów (czyli ściślej ujmując pozyskiwaniem szpiegów). Choć z wyglądu bardziej przypomina nauczyciela literatury (moje pierwsze skojarzenie po zobaczeniu zdjęcia autora), to wszystkie dostępne źródła internetowe potwierdzają jego zatrudnienie w agencji CIA. Z pewnością nigdy nie dowiemy się prawdy dotyczącej jego głównej i prawdziwej działalności dla agencji, możemy jedynie spekulować na podstawie lektury jego książek. Warto wspomnieć, że przed rozpoczęciem kariery w Centralnej Agencji Wywiadowczej, uczęszczał do szkoły dziennikarskiej, gdzie jego praca polegała na pisaniu depesz i raportów. Jak sam twierdzi pisanie powieści jest jego terapią po przejściu na emeryturę. Przejdźmy zatem do omówienia jego jakże sensacyjnych powieści. 

Szpiegostwo, kontrwywiad, nadzór, rekrutowanie szpiegów – w „Czerwonej Jaskółce” mamy możliwość poznać to wszystko od podszewki. Jednym z głównych bohaterów jest młody, dość ambitny wywiadowca i agent zewnętrzny CIA – Nathaniel Nash, który specjalizuje się w rozpracowywaniu rosyjskich tajemnic. Po stronie amerykańskiej obrazu dopełniają: zmęczony życiem szef CIA, który opiera się wszelkim karierowiczom z Waszyngtonu – Simon Benford oraz bezpośredni przełożony Nasha, który na działaniach operacyjnych zjadł zęby – Marty Gable. Po rosyjskiej stronie mamy bezcennego „kreta” o kryptonimie Marmur, który od wielu lat przekazuje niezwykle ważne informacje dla amerykanów. Wizerunku tej strony dopełniają: piękna i wbrew woli wyszkolona za zawodową uwodzicielkę szpiegów, początkująca agentka wywiadu – Dominika Jegorowa; sadystyczny „mechanik” ze Specnazu, wykonujący wyroki Kremla, oraz bliżsi i dalsi doradcy Prezydenta Rosji. Amerykańskie techniki szkoleniowe, rosyjskie metody śledcze oraz wykorzystywane gadżety szpiegowskie spajają wszystko w jedną całość. 

“Czerwona jaskółka” inicjuje trylogię – tyle się dzieje, a to dopiero wstęp. Plany i marzenia Dominiki Jegorowej związane z baletem runęły w jednej chwili, gdy tylko uległa wypadkowi. „Rodina” nie pozostawiła jej praktycznie żadnego wyboru w kwestii alternatywnej ścieżki kariery i aby przetrwać musiała się poddać szkoleniu na „bezwzględną uwodzicielkę” (czyli tytułową czerwoną jaskółkę/wróbla). Po pierwszym zadowalająco wykonanym zleceniu zostaje oddelegowana do „złamania” Nasha. Autor wręcz namacalnie pozwala nam odczuć emocje targające główną bohaterką. Jednak, Dominika musi pozbyć się wyrzutów sumienia oraz “brudu” który na niej osiadł i przejść do realizacji kolejnych poleceń przełożonych. Czy i tym razem Dominika podoła zadaniu i uzyska niezbędne informacje? Czy Nathaniel oprze się wdziękom pięknej Rosjanki? Jak potoczy się ta rozgrywka dwojga agentów?  

Wydarzenia z pierwszej części niezwykle mocno determinują przebieg akcji w „Pałacu zdrady”. Kwestia rosyjskiego zdrajcy – Marmura – znajduje rozwiązanie, zaś Kapitan Dominika Jegorowa powraca do moskiewskiej centrali służyć ojczyźnie. Bezpośrednim przełożonym rosyjskiej agentki zostaje psychopatyczny sadysta Aleksiej Ziuganow, na dodatek jest on szefem kontrwywiadu SWR bezpośrednio podległym samemu prezydentowi. Szkodliwe dla ojczyzny i nieetyczne działania podejmowane przez krewniaków ze służb, przyczyniają się do przełamania oporów Dominiki co do współpracy z Amerykanami. Dlatego, gdy Pani Kapitan nawiązuje kontakt z Nashem, wszyscy oddychają z ulgą, gdyż pokładają w niej spore nadzieje.  

Działania podejmowane przez Dominikę po przerodzeniu się w podwójną agentkę, stają się jeszcze bardziej niebezpieczne. Sama realizacja zadań zleconych przez przełożonych zagraża jej życiu, zaś praca dla CIA dokłada ryzyka nawet jej najbliższym. Jednak Jegorowa, świadoma ryzyka stara się postępować niezwykle rozważnie. Kolejną zleconą jej misją jest zwerbowanie irańskiego naukowca, specjalisty od wzbogacania uranu. W dużej mierze szantażem, ale także podstępem zmusza go do współpracy z Rosją, a na dodatek pozyskuje informacje dla amerykańskich służb. Jej wyczyny znajdują uznanie nawet u Prezydenta Władimira Putina. Niestety, jej sukcesy wywołują u wielu zazdrość dodatkowo komplikując jej trudną sytuację (między innymi u Ziuganowa). Sprawy nie ułatwiają uczucia, które żywi do swojego prowadzącego – Nathaniela Nasha oraz poszukiwania kreta, który może zdradzić jej tożsamość.  

W tej części autor poświecił sporo miejsca na opisy technik wywiadowczych praktykowanych przez naszych bohaterów, jednak nie zapomniał poświęcić tyle samo uwagi na wszystkie relacje łączące poszczególne postacie. Zauważalna jest zmiana w podejściu do prowadzenia “kreta”, prawdopodobnie jest to wynikiem ich przeżyć, doświadczeń oraz ogólnej sytuacji (Marmur był przecież agentem starej daty, wychowankiem dawnych praktyk, zaś Diva jest poczatkującą agentką, a na dodatek kobietą). Odnoszę nieodparte wrażenie, że w wielu miejscach bohaterka jest dużo przenikliwszym strategiem niż się to wszystkim wydaje. Przejdźmy zatem do finału. 

„Kandydat Kremla” kończy trylogię autorstwa Jasona Matthewsa. Po brawurowej i szalonej końcówce poprzedniego tomu, Dominika Jegorowa zostaje mianowana szefową rosyjskiego kontrwywiadu, co stwarza niewyobrażalnie korzystne warunki do pozyskiwania informacji na rzecz Amerykanów. Zaś, prezydent Władimir Putin zleca dokonanie skrytobójstwa na wysokim rangą urzędniku Stanów Zjednoczonych, którego ma zastąpić od ponad piętnastu lat przygotowywany i prowadzony rosyjski kret. Byłby to niewątpliwie wyjątkowy sukces rosyjskiego wywiadu. W związku z tym, Jegorowa i Nash intensyfikują działania celem wykrycia kreta. 

W powieści kontynuowane są zażyłe relacje łączące Dominikę i Nate’a. Jednak autor nie skupia się tylko na tym i wzbogaca fabułę o informacje związane z mechanizmami umożliwiającymi Rosjanom umieszczenie szpiega w dowolnej strukturze wrogiego państwa. Ponadto, podejmujemy wraz z twórcą trylogii próbę odkrycia motywacji kierującej działaniami Prezydenta Putina zarówno w działalności krajowej, jak i na arenie międzynarodowej. I choć nadal, prezydent Rosji owiany jest mglistymi wyobrażeniami co do motywacji w swoich działaniach, to spotykamy go coraz częściej i to w towarzystwie Dominiki.  

Niezależnie od tego, czy autor jedynie fantazjuje w kwestiach prowadzenia kontrwywiadu, tworzenia sieci szpiegowskiej i sposobów ich wykrywania, czy dzieli się z nami faktami z własnego życia zawodowego, trzeba mu przyznać, że ubrał to wszystko w całkiem zgrabną i poukładaną całość. Historia, którą nam prezentuje jest bogata w szczegóły, a akcja przez większość czasu jest całkiem pasjonująca i żywa. Bardzo podobały mi się opisy działań szkoleniowych czy wywiadowczych, które czasami, mimo że nudnawe stanowiły nieodłączne elementy pracy agenta (między innymi: sprawdzian umiejętności wykrywania “ogona” i gubienia go, czyli wielogodzinne spacerowanie celem uniknięcia śledzenia). Dodatkowym interesującym punktem książki było wkomponowanie w treść “polskości”, a dokładnie wykorzystanie w fabule uśpionych agentów pochodzenia polskiego, których udział przesądzał o powodzeniu jednego z istotnych zadań. Pewnymi mankamentami były dla mnie: wstawiane na końcach rozdziałów przepisy kucharskie dań, które bohaterowie akurat konsumowali, czy liczne powtórzenia/przypomnienia niektórych informacji związanych z głównymi bohaterami. Mimo tych mankamentów, uważam, że lektura trylogii zapewni nam ciekawe spędzenie czasu. 

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment