„Ja nie jestem Miriam” – historia o ukrywaniu prawdziwej tożsamości.

Moje wypady na kiermasze książkowe czy wydarzenia związane z wymianą książek (tzw. bookcrossingi) prowadzą mnie zwykle w stronę nieznanych mi wcześniej publikacji. Rezultatem tych eskapad są zawsze nowe pozycje dodane do domowej biblioteczki. Nie inaczej było w przypadku “Ja nie jestem Miriam” autorstwa Majgull Axelsson.  

Pani Axelsson urodziła się i wychowała w Szwecji, kształciła się w szkole dziennikarskiej Poppius. Pracując w zawodzie interesowała się głownie rynkiem pracy oraz gospodarką. Ponadto, pracowała przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych Szwecji jako rzecznik. Jej pierwsze książki były reportażami przybliżającymi problematykę prostytucji dziecięcej, dzieci ulicy w Trzecim świecie oraz biedy w Szwecji. W powieściopisarstwie zadebiutowała książką, która w Polsce została wydana pod tytułem “Droga do piekła”. Za swoją twórczość była wielokrotnie nagradzana, zaś książki zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków. Mówi się, że o jej powieściach nie da się ławo zapomnieć. Przekonajmy się w jaką podróż zabiera nas autorka w powieści “Ja nie jestem Miriam”. 

Wszelkie uroczystości rodzinne są doskonałą okazją do zgromadzenia wszystkich jej członków w jednym miejscu. Podobnie dzieje się w naszej historii. Z okazji osiemdziesiątych piątych urodzin Miriam gromadzą się wszyscy jej bliscy. Jednak w tym roku uroczystość jest zgoła inna, gdyż zgromadzeni odnoszą wrażenie, że jubilatka zaczyna mieć kłopoty z pamięcią, bo z jakiego innego powodu twierdziłaby, że nie nazywa się Miriam. Wszyscy borykają się ze swoimi codziennymi problemami, jednak słowa seniorki nie dają o sobie zapomnieć. Przecież jedną z oznak mówiącą o jej przeszłości jest numer obozowy wytatuowany na jednym z jej przedramion. Jednak czy na pewno? Wnuczka Camilla, staje się powiernikiem największej tajemnicy głównej bohaterki. Poznaje ona całą prawdę o drodze jaką Miriam/Malika pokonała od rodzinnej miejscowości w Niemczech, poprzez Auschwitz i Ravensbrück, aż do niewielkiej miejscowości w Szwecji – o nazwie Jönköping. Główna bohaterka przedstawia prawdziwą historię swego życia, nie ukrywa przed wnuczką niczego, przywołuje wspomnienia takimi jakimi je zapamiętała. Po tylu latach życia nie swoim życiem, życia w kłamstwie postanawia być szczera. 

Autorka kreuje przed czytelnikiem, co prawda fikcyjną, ale niezwykle emocjonującą i oddziałująca na wyobraźnię opowieść. Główna bohaterka jest sportretowana niezwykle wiarygodnie, zaś jej historia uwzględnia wielowątkowość oraz rozmaite relacje i doświadczenia. Książka zapewnia nam interesujący zwrot akcji, w którym poznajemy nieznane oblicze najbliższej osoby. Muszę przyznać, że fabuła jaką stworzyła dla nas pisarka jest niezwykle interesująca i wciągająca. Jedyne co mam jej do zarzucenia to perspektywa jaką przyjęła, z której można czasem odnieść wrażenie, iż najbardziej poszkodowanymi w II wojnie światowej kobietami były Norweżki czy Niemki, zaś Polki jakoby nie zdawały sobie sprawy co działo się podczas tej wojny. Dość niezwykły był dla mnie fragment przedstawiający opis przywiezienia Polek do Ravensbrück po Powstaniu Warszawskim – pierwszy raz spotkałam się z takim opisem, dlatego chętnie bym zweryfikowała czy jest to relacja wiarygodna, czy jedynie przedstawiona na potrzeby książki. 

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Post comment