Inne oblicze mordercy, czyli o „zabójczych kobietach”.

Tego dnia dysponowałam chwilą wolnego czasu i postanowiłam zagubić się pomiędzy półkami bibliotecznymi. Skierowałam swoje kroki w stronę działu z biografiami oraz reportażem (w sumie nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego wybrałam ten kierunek). Nie szukałam niczego konkretnego, postanowiłam ot tak… dla kaprysu przejrzeć tytuły. Właśnie wtedy trafiłam na książkę Tori Telfer pod tytułem: “Seryjne zabójczynie. Najsławniejsze morderczynie w dziejach.” Biorąc książkę do ręki już czułam się zaintrygowana, a gdy jeszcze zapoznałam się z opisem – postanowiłam książkę wypożyczyć. 

Tori Telfer to freelancerka (tak zwany wolny strzelec – słowo, które na stałe wpisuje się w realia dzisiejszego rynku pracy) specjalizująca się w tekstach marketingowych promujących różne produkty. Wydaje mi się, że pracę, oczywiście w pewnym stopniu, ułatwiło jej ukończenie z wyróżnieniem Northwestern University w zakresie kreatywnego pisania. Jeśli zaś chodzi o literaturę, to “Seryjne zabójczynie” są jej debiutem pisarskim. 

Większość z nas słysząc pojęcie “seryjny zabójca” od razu nadaje mu męskie brzmienie, bo czyż to nie mężczyźni są porywczy, nerwowi, zawsze skłonni do bitki i do sięgnięcia po broń? Jednak, jak będziemy się mogli przekonać na podstawie książki Telfer, kobiety równie skutecznie opanowały sztukę zbrodni. Autorka zebrała czternaście historii o kobietach, które zasłużyły sobie na niezbyt chwalebne miano najsławniejszych morderczyń w dziejach. Kobiety opisane na kartach książki dzieli wiele (czas, w którym żyją, środowisko pochodzenia, otrzymane wychowanie oraz cechy osobowościowe), ale jedno łączy – ostracyzm społeczeństwa w związku z czynami, których się dopuściły. Tori Telfer nie tylko opisuje zbrodnie popełnione przez kobiety, ale przede wszystkim szczegółowo przybliża tło społeczno-psychologiczne towarzyszące ich sprawom. Połączenie tych informacji, uzupełnione o dokumentację źródłową, pozwala na znacznie głębsze poznanie tematu.  

Muszę przyznać, że opisane historie dość silnie mną wstrząsnęły. Gdyż mimo tego, że kobiety są jednak mniej krwawe niż mężczyźni (preferują użycie trucizny w swoich działaniach, choć zdarzały się odstępstwa od tego) to popełniają nie mniej makabryczne zbrodnie. Wśród kobiet o najbardziej krwawych zapędach, które na dłużej zapadną mi w pamięć, są z pewnością Hrabina Elżbieta Batory oraz Darya Nikolayevna Saltykova. Obie były bogatymi i wpływowymi arystokratkami, posiadającymi wręcz nieograniczoną władzę nad niżej urodzonymi chłopami, przez co ich zbrodnie dłużej pozostały niewykryte i mogły zatoczyć szersze kręgi. Innym rodzajem zbrodniarek są trucicielki, a wśród nich: markiza Marie Madeleine de Brinvilliers czy historia trucicielek z Nagyrer. I o ile jestem, w jakimś tam oczywiście stopniu, zrozumieć zbrodnię w obronie własnej, o tyle trucicielstwa jako sposobu osiągania obranych zamierzeń – nie jestem w stanie pojąć w żaden sposób. 

Z przykrością stwierdzam, że pewnie, gdyby pogrzebać w przeszłości, albo w aktach policyjnych obecnie znalazłaby się jeszcze niejedna niechlubna seryjna zabójczyni, a postaci przybliżone przez autorkę stanowią jedynie pewną reprezentację w tym temacie. Jeśli w przypadku tej książki można mówić o tym co się podobało, to na pewno sposób zaprezentowania informacji – szczegółowy, jednak przejrzysty. A co najważniejsze, autorka posługuje się sprawdzonymi informacjami zaczerpniętymi z istniejącej dokumentacji spraw, uzupełniając je jedynie o potoczne opinie. Jedyną kwestią, do której mogłabym się przyczepić to kolejność przedstawianych historii – brakowało mi chronologii (od najwcześniej żyjących do obecnie). Jednak jest to jedynie drobny szkopuł, zaś z samą lekturą warto się zapoznać. 

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Post comment