Idziemy w klasykę. Na pierwszy ogień “Imię Róży” Umberto Eco.

Klasyki literatury mają to do siebie, że trzeba do ich lektury w pewien sposób dorosnąć. Można również wylosować kartkę z tytułem w wyzwaniu czytelniczym. W ten sposób padło na „Imię róży” autorstwa Umberto Eco.

Autor był włoskim powieściopisarzem, autorem felietonów i esejów, ale także filozofem, mediewistą oraz bibliofilem. Na Uniwersytecie we Florencji oraz w Bolonii był profesorem zajmującym się semiotyką, procesami komunikacji oraz estetyką. Jednak to nie działalność uniwersytecka przyniosła mu uznanie, a twórczość beletrystyczna. Czytelnicy określają jego utwory jako dzieła otwarte, czyli takie które mają stymulować odbiorcę do własnej interpretacji. Ponadto, charakteryzują się wielopłaszczyznowością oraz kunsztowną konstrukcją fabuły i języka. Największą sławę i uznanie zdobył książką „Imię Róży”, która łączy w sobie badania biblijne, analizę średniowiecza, teorii literatury oraz elementy semiotyki. Uhonorowany wieloma tytułami, wielokrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, został pokonany przez raka trzustki.

„Imię Róży” jest debiutancką powieścią kryminalną Eco, wydaną przez mediolańskie wydawnictwo w 1980 roku. Jej akcja rozgrywa się w pewnym włoskim opactwie benedyktynów roku pańskiego 1327, kiedy ma dojść do spotkania Michała z Ceseny i przedstawicielstwa papiestwa. W trakcie spotkania, podczas teologicznych dysput, powinny zostać rozstrzygnięte pewne sporne kwestie dotyczące życia Jezusa Chrystusa (między innymi kwestia: ubóstwa, czy śmiechu). Do opactwa przybywają Wilhelm z Baskerville oraz jego towarzysz, a zarazem podopieczny – Adso z Melku. Wilhelm jest franciszkaninem, byłym inkwizytorem oraz osobą, która ma wziąć udział w rozmowach. Zaś, jego podopieczny – Adso – to nowicjusz benedyktyński. Wilhelm z racji swoich doświadczeń i szeroko znanych umiejętności, zostaje poproszony przez opata Abbona o rozwiązanie zagadkowej śmierci iluminatora Adelmusa z Otrantu. Obiecuje mu wszelką możliwą pomoc współbraci, lecz zakazuje mieszania się w sprawy Biblioteki Opactwa. Główny bohater powieści wnikliwie analizuje wszystkie zebrane ślady oraz informacje uzyskane w trakcie rozmów z mnichami. Jednak, sytuacja komplikuje się kiedy dochodzi do kolejnych zgonów, a tropy wydają się prowadzić właśnie do biblioteki. Wilhelm odkrywa, iż przyczyną kolejnych wydarzeń jest chęć zdobycia pewnej starożytnej księgi. Finał tej historii ma niezwykle dramatyczny przebieg, lecz udaje się poznać wiele odpowiedzi.

Narratorem w powieści jest Adso, który z iście kronikarską precyzją opisuje wszystkie zapamiętane szczegóły dotyczące wydarzeń z nowicjatu, gdyż opisu tych przeżyć dokonuje u schyłku swego życia. Z przeczytanej relacji ewidentnie widać, iż nie jest on w stanie w pełni zrozumieć wszystkich teologicznych wywodów pomiędzy franciszkanami i papiestwem, jak również toku rozumowania swego nauczyciela w prowadzonym śledztwie. Pomimo, niejasnych dla niego wywodów, niezmiennie i z olbrzymim podziwem dla jego pracy, trwa przy swoim mistrzu.

Umberto Eco stworzył trudne, wielowątkowe, a jednocześnie wielowymiarowe dzieło, warte przeczytania i przeanalizowania zawartych w nim treści. Wśród poruszanych wątków najbardziej widocznym jest wątek kryminalny dotyczący śmierci mnichów. Pozostałymi równie istotnymi są wątki: teologiczny (związany z różnymi interpretacjami nauk z życia Jezusa Chrystusa); historyczny (obejmujący konflikt polityczny pomiędzy cesarstwem a papiestwem oraz przybliżenie losów o postaciach historycznych, m. in. brata Dulcyna), a także uczuciowy (lojalność – ucznia względem mistrza, miłość – Adso i dzieweczki). Złożoność przedstawianej historii polega na tym, że poza dosłownym odczytem treści, są jeszcze ukryte znaczenia (np. postać Wilhelma z Baskerville posługującego się analizą i indukcją, jest nawiązaniem do postaci wykreowanej przez Artura Conana Doyle’a, czyli Sherlocka Holmesa; samo imię Wilhelma jest odniesieniem do twórcy tzw. brzytwy Ockhama; zaś posługiwanie się przez głównego bohatera prototypem okularów jest wyróżnikiem dla symboliki oświecenia). Sam tytuł jest niejednoznaczny, o czym możemy się dowiedzieć z posłowia napisanego przez autora.

„Imię Róży” nie należało do najłatwiejszych czytelniczych wyzwań tego roku. Po pierwsze, ze względu na zawiłość niuansów związanych z różnicami w poglądach między papiestwem, a franciszkanami. Po drugie, przez wzgląd na specyfikę używanego języka. Niemniej jednak, warto było oddać się lekturze.

slademksiazek

3 komentarze

  1. Cmentarz w Pradze, to jedyna książka Umberto Eco jaką przeczytałem, i do łatwej lektury książka nie należy. Ale pozycja dobra. Co do Imię Róży, oglądałem kiedyś film, dość dawno temu, pamiętam że mi się podobał. Nie raz myślałem o tym by Imię Róży przeczytać, jakoś zawsze wybieram coś innego, a to chyba z powodu Cmentarza w Pradze, bo jak już wspomniałem, do łatwych lektur książka nie należy, i musiałem się bardziej skupić niż przy innych książkach, no i bywało że zasypiałem. Być może Eco nie dla mnie. Nie wiem. Ale wiem napewno że to bardzo pisarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment