“Czarna Madonna” w wizji Remigiusza Mroza.

Kryminały zawsze miały w sobie coś takiego, co mnie przyciągało do nich, a jednocześnie sprawiało, że sprawdzałam dwa razy czy drzwi są zamknięte. Zaś Remigiusza Mroza kojarzyłam przede wszystkim przez pryzmat jego dwóch poczytnych serii kryminalnych z tematyką prawną w tle, czyli poczynania Joanny Chyłki w polskiej palestrze oraz działania Wiktora Forsta głównie na zakopiańskim terenie. Jednak sięgając po „Czarną Madonnę” nie zdawałam sobie do końca sprawy jakiego rodzaju kryminał wpadł mi w ręce. W pierwszej kolejności zadziałał u mnie wzrok, niezwykle intensywnie oddziaływała na mnie czerwień okładki tejże książki.

Muszę przyznać, że autor stworzył w książce niepokojącą i niezwykle obrazową wizję wydarzeń. Jest to zdecydowanie odmienny styl pisarski, w którym przewijają się egzorcyzmy, zakrzywienia czasu i przestrzeni oraz wystawiane są na próbę nasze osobiste i prywatne przekonania odnoszące się do wiary i religijności.

Historię przedstawia nam główny bohater, a zarazem narrator powieści – Filip Szumski. Wydawałoby się zwyczajny, młody mężczyzna, który przygotowuje się do sakramentu małżeństwa z Anetą – swoją narzeczoną. Jednak jego losy odbiegają trochę od tego utartego schematu, gdyż początkowo droga życiowa zaprowadziła go do stanu kapłańskiego, z którego zrezygnował w ostatnim możliwym momencie. Mimo to, nadal pozostaje wierny religii i wiele czasu poświęca na sprawy duchowe. Początek opowieści stanowi zniknięcie samolotu lecącego do Izraela (Boeinga 747), na którego pokładzie powinni się znajdować oboje narzeczeni, ale ze względu na pracę Filipa, Aneta poleciała sama. Ponieważ nie pojawiają się żadne przesłanki skłaniające do stwierdzenia, iż doszło do katastrofy bohater chce wierzyć, iż samolot się odnajdzie. Ponadto, wieża kontroli lotów odbiera sygnał z transpondera maszyny wskazujący różne lokalizacje na mapie. Wszyscy zachodzą w głowę co się dzieje z boeingiem? Filip zaś rozpoczyna poszukiwania informacji na własną rękę i dociera do materiałów o podobnym incydencie. We wszystkim pomaga Filipowi siostra jego narzeczonej. Czy bohaterowi uda się ustalić co się stało? Jakie znaczenie w całej historii ma obraz nazywany Czarną Madonną? Jak potoczą się losy bohaterów? Na większość pytań odpowiedzi udzieli nam sam autor, jeśli tylko zagłębimy się w opowieść. Jednak samo zakończenie jest dość zaskakujące, a zarazem pozwala na snucie opowieści dalej we własnym zakresie.

Nie ma co ukrywać, iż Remigiusz Mróz zaskoczył czytelników (mnie również) przedstawioną w „Czarnej Madonnie” treścią – opętania i egzorcyzmy, symbole i religia, wizerunek Matki Bożej, itp. Nie spodziewałam się po autorze obeznania w tej dziedzinie. Dodatkowo uważam, że popełnienie tej książki wymagało sporo odwagi ze względu na znaczną kontrowersyjność tematyki. Przyznaję, że przeczytałam „Czarną Madonnę” za tak zwanym jednym zamachem, gdyż dałam się wciągnąć w przedstawianą akcję. Jednak po lekturze odczułam znaczny dyskomfort wynikający nie tyle z oburzenia zawartością, tylko bardziej z niezadowolenia formą odmalowanego przez Pana Mroza apokaliptycznego obrazu. Wizja roztoczona przez autora na kartach książki zaczęła uwierać moje „osobiste ramy” jakie przyjęłam w odniesieniu do tej tematyki. Pozycja nie jest do cna źle napisana, ale pozostawia całkiem sporo do życzenia i zdecydowanie wolę inne napisane przez tego autora książki.

slademksiazek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment