Alternatywna, słowiańska rzeczywistość według Katarzyny Bereniki Miszczuk w serii Kwiat Paproci.

Książki to bogactwo historii, uczuć oraz bohaterów. Każda z nich jest wyjątkowa na swój własny sposób, jednak nie w ten sam sposób wpływa na odczucia czytelników. Z tego rodzaju lekturą mamy do czynienia w przypadku serii “Kwiat Paproci” autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk. O tym cyklu czytałam od czasu do czasu na różnych forach książkowych, jednak dopiero ostatnio zdecydowałam się po nią sięgnąć.  

Katarzyna Berenika Miszczuk to urodzona w Warszawie pisarka oraz scenarzystka, zaś z wykształcenia lekarka. Pierwszą powieść pod tytułem “Wilk” napisała w wieku piętnastu lat. Jednak największą rozpoznawalność przyniosły jej dwie serie: diabelsko-anielska oraz Kwiat Paproci. To właśnie na ten drugi cykl poświęciłam kilka całkiem długich wieczorów. Książki oparte są na pogańskich wierzeniach, w których jedną z głównych ról odgrywa nieśmiertelny Mieszko I. Przejdźmy jednak do poszczególnych tomów. 

“Szeptucha” rozpoczyna naszą przygodę z Polską w wydaniu czysto słowiańskim, w którym obok nowinek technologicznych oraz współczesnych osiągnięć, nadal rządzi król, obywatele wierzą w wielu bogów, a po porady często udają się do szeptuch (ludowa uzdrowicielka) bądź żerców (pogańskich kapłanów). Wszystko to dzieje się dlatego, iż Mieszko I zdecydował, że nie przyjmie chrztu i nie przejdzie na chrześcijaństwo.  

Gosława Brzózka, do której najbliżsi mówią Gosia, jest świeżo upieczoną absolwentką medycyny, jednak do zakończenia wszystkich kursów niezbędne jest odbycie obowiązkowej praktyki u szeptuchy. W tym celu udaje się do wsi Bieliny, rodzinnej miejscowości matki. Jako kobieta nowoczesna, nawykła do życia w wielkim mieście, nie potrafi się odnaleźć w wiejskich standardach, a w dodatku nie wierzy w słowiańskie zabobony i bogów – oni po prostu nie istnieją.  Wyjazd do Bielin okaże się dla naszej bohaterki momentem przełomowym w jej życiu. Nie dość, że bogowie postanowią ożywić w Gosławie wiarę w nich, to jeszcze spotka mężczyznę, o którym nie potrafi zapomnieć, gdyż takiego przystojniaka na oczy nie widziała. W jaki sposób skończy się ta historia? 

W “Noc Kupały” dojdzie do przełomowych wydarzeń, które po raz kolejny zburzą życie Gosławy Brzózki. Jarogniewna – szeptucha, u której Gosia odbywa praktyki – wyposaża swoją podopieczną we wszystkie możliwe amulety oraz zaklęcia, aby udało jej się wypełnić przeznaczenie. Jednak z bogami nigdy nic nie wiadomo, a Gosia ma złe przeczucia. Dodatkowo, w całą historię wplątana jest dawna żona Mieszka. Ote nie podoba się, że Mieszko tak bardzo się zbliżył do młodej szeptuchy. Niejako przy okazji wychodzą na jaw pewne z dawna ukrywane bądź niewyjaśnione tajemnice. 

Ten tom zdominowały: słowiańskie praktyki na noc kupały, poszukiwania kwiatu paproci oraz zręczne uniki bohaterki wobec bogów. Oczywiście większość planów szlag trafił, gdyż każda sytuacja przebiegała w sposób niekontrolowany. Czy poczynione przez Gosię układy z bogami przyczynią się do jej triumfu czy zguby? 

Gosławie udało się przetrwać Noc Kupały, jednak zaciągnęła dług u Swarożyca, którego spłata może okazać się bolesna. W kolejnym tomie autorka nie tylko opowiada historię naszej głównej bohaterki, ale także przybliża nam postać żercy i roli jaką odgrywa w każdej lokalnej społeczności. Dotychczasowy kapłan – Mszczuj – ginie z rąk strzygi w Noc Kupały (notabene byłej żony Mieszka), jego uczeń (którym był Mieszko) znika bez śladu i jakichkolwiek wieści. W związku z tym, we wsi pojawia się nowy żerca, którego ewidentnie ciągnie do Gosławy. Jednak tęskniąca za Mieszkiem Gosia ani myśli ulegać młodemu kapłanowi. Poza tym, w okolicy zaczyna grasować nieuchwytny myśliwy, który zabija istoty nadprzyrodzone. Sławie – przyjaciółce Gosi, a zarazem rusałce zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Pomimo tego, że Sława zawiodła zaufanie młodej szeptuchy, ta nie da jej zabić.  

Trochę wbrew sobie, ale Gosia coraz bardziej wrasta w lokalną społeczność i jej problemy. Przede wszystkim, zaś mimo całego swojego roztrzepania i tęsknoty za Mieszkiem, udaje się jej rozwiązać zagadkę morderstw. Jak potoczą się losy Gosi? Czy osiądzie na stałe w tej niewielkiej miejscowości, czy jednak powróci do wielkomiejskiego życia? 

Opowieść Katarzyny Bereniki Miszczuk nieuchronnie zbliża się do końca. Trwają przygotowania do dwóch bardzo istotnych świąt dla Słowian, a mianowicie do Szczodrych Godów oraz Dziadów. Nadchodzi również czas wypełnienia obietnicy złożonej Swarożycowi. Gosi nie uda się już tego odwlec, a nikt łącznie z nią samą nie ma pewności, czy uda się jej sprostać zadaniu. Dodatkową niepewność przynosi postawa Mieszka, który nie wiadomo, jak się zachowa w kulminacyjnym momencie – pomoże czy wręcz przeciwnie. Swoje zdanie z pewnością wtrąci Baba Jaga – końcu Gosia to jej protegowana. 

Jednak, tym razem bogowie nie zamierzają trzymać się z boku. Mokosz, Weles i Świętowit mają swoje plany wobec Gosławy, wobec czego nie ma pewności w jaki dokładnie sposób to wszystko się skończy. Naszą bohaterkę czeka w tym tomie niejedno zaskoczenie.  

Miał być już koniec bielińskich przygód naszych bohaterów, ale autorka i chyba niektórzy czytelnicy nie mogą się rozstać z tą serią.  

“Jaga” to głównie prequel “Kwiatu paproci”, ale Katarzyna Berenika Miszczuk zdradza czytelnikom też pewne smaczki z życia Gosławy. Autorka pozwala nam poznać historię Jarogniewny – początki jej szeptuchowania, zdobywania pozycji na bielińskiej wsi, perypetii związanymi z bogami, czyli to wszystko co działo się z tą najbardziej wyrazistą bohaterką zanim spotkała Gosię Brzózkę. 

Czas przejść do podsumowania całej serii, choć mam spory dylemat od czego zacząć. Chyba jednak od pozytywów. Co najważniejsze, bardzo mi się podobało sięgnięcie przez autorkę do bogactwa wierzeń słowiańskich i stworzenia z nich alternatywnej rzeczywistości (cóż…. gdyby historia potoczyła się inaczej, być może właśnie tak wyglądałby obecny świat). Dodatkowo, całkiem przyjemnie zostały te wierzenia, bogowie oraz postacie nadprzyrodzone ubrane w teraźniejszość nowinek technologicznych. Kulminacją tych plusów jest postać Jarogniewny – wyrazista, barwna, zadziorna, po prostu nietuzinkowa (tom “Jaga” to mój faworyt wśród tych książek). Niestety, wad cyklu dostrzegam trochę więcej. Przede wszystkim, główni bohaterowie, czyli Mieszko i Gosława są według mnie mało sugestywni, wręcz irytujący i słabo wypadają w porównaniu z Jagą. Chciałoby się od nich czegoś więcej, w końcu to kluczowe postaci w tej historii. Poza tym, odnoszę nieodparte wrażenie, iż autorka poszła w ilość, a nie w jakość niestety. Uważam, że nawet jeśli podział tomów jest zasadny ze względu na chęć podkreślenia pewnych wydarzeń, to ich objętość mogłaby być jednak mniejsza. Niby wszystko składa się w interesującą całość, ale mimo to czegoś mi brakuje. Wyjątek stanowi tom “Jaga”, który według mnie jest najlepiej dopracowaną książką. Jednak, jak wspomniałam na samym początku, każda książka inaczej oddziałuje na czytelnika, dlatego każdy dostrzeże w tej serii coś innego. 

slademksiazek

1 Response

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Post comment